Kostka, która uczyni Cię lepszym rodzicem

Od kilku dni moje życie rodzicielskie stało się dużo prostsze… A to za sprawą małej kostki, kórej nawet nie musicie kupować… Ale po kolei. Jeśli jesteś już mamą czwarty rok, to wydaje ci się że o macierzyństwie trochę już coś wiesz. Ale przecież człowiek uczy się całe życie i wiele go jednak może zaskoczyć.

Do pamiętnego dnia wydawało mi się na przykład że bycie dobrym rodzicem polega na spędzaniu z dzieckiem ciekawie czasu. Na przykład na domowych eksperymentach, które z Jaśkiem robiliśmy, na wspólnym gotowaniu, na zwiedzaniu fajnych miejsc, kupowaniu rozwijających zabawek czy wymyślaniu innych zajęć. Często brakowało mi czasu i siły żeby sprostać temu wyzwaniu. Pogodzenie pracy z aktywnymi popołudniami z dzieckiem nie jest łatwe. A jeszcze sprzątanie, pranie i inne obowiązki. A tu się okazuje że na cholerę to wszystko, że jest o wiele prostszy spoób na bycie dobrym i opiekuńczym rodzicem. Wystarczy kostka… Kostka rosołowa. Tak, ta najzwyklejsza kostka rosołowa dostępna w każdym spożywczaku. Jesteście zdziwieni? I pewnie zastanawiacie się co z nią trzeba zrobić? A no nic. Po prostu nie używać, a najlepiej wogóle nie kupować! Zdziwieni? No ja też się zdziwiłam….

Na jednej z grup na facebooku opublikowałam mój przepis na ulubioną zupę Jaśka – zupę przedszkolaka,  do ugotowania której użyłam właśnie kostki rosołowej. Tak, zdarza mi się jej używać i nie mam zamiaru ściemniać że gotuję tylko z eko produktów, nie solę i nie kupuję słodyczy. Mimo to szanuję ludzi, którzy potrafią coś dobrze doprawić bez użycia „chemii” i dlatego w przepisie była informacja, że kostkę można zastąpić przyprawami. Jakie było moje zaskoczenie gdy przeczytałam komentarz jednego z Panów cyt:…. kostka rosołowa – masakra, ale co tam, dzieciaka zrobić łatwo, ale zadbać o niego i starać się to już nie każdemu się chce.

Zatem oznajmiam – od tego momentu mi się chce. Będę dbać o moje dziecko jak nigdy. Porzucam wyjazdy, zabawy i inne tam dyrdymały – biorę się za nie dawanie kostki rosołowej do zupy! Od teraz będę lepszą matką. A ile będę miała wolnego czasu….

Litości! Wybaczcie ten sarkazm ale… ocenianie rodzica na podstawie jednej kostki rosołowej w zupie to już chyba przesada… Przynajmniej jak dla mnie. Oby w tym kraju dzieci spotykało tylko takie zmartwienie…. I żeby mnie wszyscy dobrze zrozumieli – nie bagatelizuję dbania o zdrowie i dietę dzieci. Uważam jedynie że czasem trzeba pomyśleć co się mówi, zamiast mówić co się myśli. I że nie znając kogoś – lepiej go w ciemno nie oceniać. Zgadzacie się?

8669_10201500723075317_4652366152874165168_n

 

Advertisements

19 responses to “Kostka, która uczyni Cię lepszym rodzicem

  1. Nie ma co się przejmować 😉 Ja tam kostek nie używam i swoich rodziców też namówiłam na porzucenie tego uzależnienia 😉 Jeśli zakupisz kilka przypraw, to wsypanie ich do gara nie zajmie więcej czasu niż wrzucenie kostki. Od dawna zabieram się za zrobienie własnej bulionetki, ale zawsze czasu brakuje 😉 Używanie kostek uzależnia, kiedyś rosół bez kostki to dla mnie nie był rosół – jednak do wszystkiego można się przyzwyczaić 😉 Ja mojej Lilce 3l6m gotuję zupy bez mięsa (na wywarze warzywnym) i bez kostek. Nie chciałabym jej uzależnić od słonego smaku, bo wiem jak mi ciężko było się uwolnić od kostek czy maggi. Jeśli Wam takie zupy smakują to nic mi do tego 😉 Nie oceniam! Nie porzucaj zabaw i innych przyjemności ;-))) Pozdrawiam!

    Lubię to

    • No ciężko się przestawić, ja bynajmniej nie umiem tak doprawić rosołu żeby miał smak bez kostki. Inne zupy gdzie daję pomidory, ogórki kiszone to już łatwiej. Ale tu nie o to chodzi tylko o ocenianie i to takie radykalne. Zabaw mimo to nie porzucam :). Pozdrawiam.

      Lubię to

  2. O jejku, jak ludzie mogą oceniać nas po kostce rosołowej. W ogóle napisać komentarz i ubrać go w takie słowa- to jest masakra!!! Z przepisami kulinarnymi jest tak, że nie trzeba się z nimi w 100% zgadzać. Przepis kulinarny może nas zainspirować, ale może także zmusić nas do zmiany składników. To co jednemu odpowiada, drugiemu nie musi. Można coś samemu od siebie dodać, coś zmienić lub po prostu ominąć. Osądzanie czlowieka po butach jakie nosi to już tragedia. Osądzanie rodzica po kostce rosołowej to wypaczenie.

    Lubię to

    • No właśnie ja mam takie samo podejście do przepisów. Rzadko robię coś 1:1. Raczej się inspiruję i robię po swojemu. A już ta ocena mnie wyjątkowo wkurzyła. Pozdrawiam i dziękuję za dobre słowo.

      Lubię to

  3. Bardzo trafny wpis! Mnie też denerwują osoby, które uważają, że dając dziecku raz na jakiś czas „produkt zagłady” typu kostka rosołowa albo odrobina cukru jest się gorszym rodzicem i nic nie wie się na temat wychowywania, a już dziecko zostanie skrzywdzone do końca swojego życia.

    Lubię to

    • Cudnie to nazwałaś – produkt zagłady hihihi. Pewnie jakby zbadali tą wodę pitą kiedyś z sturatorów, i te napoje w woreczku foliowym to też by uznali za produkt zagłady – a my jednak żyjemy :). Pozdrawiam.

      Lubię to

  4. Przez takie podejście i uwagi ludzi, kobiety – matki popadają w kompleksy i depresje. Niech każdy wychowuje dziecko i podaje mu do jedzenia to co uważa za słuszne. Przez tą nagonkę na zdrowe żywienie ja też powoli wpadam w paranoję;), ale z soli raczej nie zrezygnuje;) Co do kostek rosołowych, to bardzo rzadko ich używam (ale zdarza się!), bo odkryłam, że jak daje się dużo włoszczyzny, a przede wszystkim PORA i przyprawy sól,pieprz, to zupy są przepyszne bez kostki. Por nadaje potrawom słonego smaku;) Pozdrawiam
    http://www.kobiece-inspiracje.com

    Lubię to

  5. Zgadzam się z Tobą, w wirtualnym świecie bardzo łatwo krytykować, bez zastanowienia się, bez konsekwencji, z czystej zawiści i bez powodu, poprostu… wyłączając myślenie i empatię – smutne to😕

    Lubię to

  6. Ja jestem dietetykiem i też zdarza mi się użyć kostki rosołowej. W sumie to mogę się przyznać że do każdej zupy, ale jedną (bulionetkę) na ponad 1,5l wody więc wydaje mi się że może być 🙂
    Dziecka jeszcze nie mam ale mam nadzieje że się to za nie długo zmieni 🙂

    Lubię to

    • Kocham Cię! I dziękuję za rozgrzeszenie :). Moje dziecko je sporo owoców, ryb, warzyw, nabiału więc wierzę że ta kostka na gar zupy go nie zabije. Ale Ty się lepiej do tego publicznie nie przyznawaj, bo Ci będą życzyć żebyś dziecka nie miała…. echhh. A ja pozdrawiam i trzymam kciuki za powiększenie rodziny :).

      Polubione przez 1 osoba

  7. Ja, na jednym ze swoich wpisów na temat życia w Irlandii, napisałam, że jest tu większe przyzwolenie na karmienie butelką niemowląt niż piersią, chodziło mi bardziej o wybór bez zbędnych komentarzy ze strony szpitalnego personelu. Na co jeden Pan napisał cytuję :ale cycka to Ty szanuj bo żadna butelka go nie zastąpi… Sama karmilam piersią moje dziecko póki mogłam, ale odrazu pojawiła się ocena, że niby karmienia piersią nie szanuję. Każdy ma wolną wolę i wybór i nikt nie musi naszych wyborów lubiec, zwyczajna akceptacja tego, że każdy z nas jest inny wystarczy. Bardzo fajny wpis 🙂 Pozdrawiam ❤

    Lubię to

    • Poruszyłaś wrażliwą strunę u mnie z tym karmieniem piersią. Ja przeszłam przez piekło dzięki położnym, które mnie do tego przymuszały i traktowały jak gorszą kategorię. Po cc nie miałam pokarmu i nie wytrzymywałam z bólu przy przystawianiu dziecka. Poza tym kompletny brak intymności. Najgorsze 5 dni w moim życiu (do wyjscia ze szpitala). A jakże pięknie mogłam to wspominać gdyby nie to ocenianie? Echhhh. Może kiedyś się to zmieni. Pozdrawiam serdecznie.

      Polubione przez 1 osoba

      • Ja też miałam cesarke i brak pokarmu na początku, ale nigdy nikt nie zmuszał mnie na siłę ani nie sprawił, że czułam się źle. Raczej dużo wsparcia i zrozumienia, stąd moje porównanie do polskiego sposobu „zachęcania”Kobiet do karmienia piersią…

        Polubione przez 1 osoba

  8. cha,cha,cha świetny artykuł- ale się wkręciłam,ale napięcie…świetna opowieść!!!Pamiętam jako dziecko wylizywałam papierek po malutkich kostkach maggi…że mi to wtedy smakowało nie mogę pojąć…dzieci potrzebują doświadczać rożnych smaków i czasem mają ciekawe upodobania…, które z wiekiem znikają 🙂

    Lubię to

  9. Ja kostek nie używam, chociaż kupuję by „na wszelki wypadek” mieć je w domu. Zawsze jednak lądują w koszu jak się kończy data ważności. Polecam Ci eko mix przypraw rosołowych dostępny np. w Rossmanie. Z łatwością zastąpisz nim wspomnianą kostkę. 🙂
    A nawet jeśli od czasu do czasu podasz dziecu zupę z kostki to naprawdę tragedii nie będzie. Zakładam się, że ten ojciec, który Cię tak „pojechał” nie raz już był ze swoim dziećmi w McDonaldzie.

    Lubię to

  10. To jest wariactwo! Nigdy nie wiesz skąd spadnie na Ciebie fortepian.
    Gdyby życzliwość przychodziła ludziom równie łatwo co szufladkowanie na podstawie bzdur i ocenianie, świat byłby lepszym miejscem.

    Lubię to

    • Oj zdecydowanie! Ja czasem prowokacyjnie prawię komplementy (szczere, spontaniczne) obcym osobom – jacy są wtedy zszokowani. To takie dla nich dziwne niestety :(. Do złych ocen już przywykli.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s