Ekofarma Vitalis – Młynary

W zasadzie tytuł tego wpisu powinien brzmieć „Cudowne wakacje na wsi”. Mimo że na farmie spędziliśmy tylko jeden dzień to był on tak radosny, energetyczny, aromatyczny i pyszny że naładował akumulatory na dobre. Wizyta na farmie to jak podróż w inny wymiar. Spotkanie z naturą w pełnym słowa znaczeniu, a przy okazji spotkanie z najwspanialszymi wspomnieniami z dzieciństwa. Mmmmmmmmmmm

Na farmę trafiliśmy przy okazji małych wakacji związanych z przyjazdem dziadków. Przez kilka dni zwiedzaliśmy okolicę i całkiem dobrze nam szło. Kiedy trafiliśmy na farmę pełnia szczęścia wymalowała się na twarzy każdego z nas. Jasiek wniebowzięty poznawał wszystkie zwierzaki zamieszkujące gospodarstwo. Począwszy od królików, przez kozy, owce, kury, psy, żaby, konie po lamy. Nie muszę wspominać, że oprócz żaby, wszystkie zostały nakarmione przy okazji. Spotkanie z czterodniową kozą o imieniu Hortex szczególnie przypadło mu do gustu. O przyjaźni z psami nie wspomnę. Towarzystwo dziewczynek, jak się domyślam kolonistek, to również była woda na jego młyn. Wszędzie za nimi biegał, we wszystkim chciał pomagać. A to trawę wrzucał do paśników, a to podawał szczotki do czyszczenia koni. Czuł się potrzebny i doroślejszy, a przez to szczęśliwy. A mnie aż serce rosło…

Kiedy już „oporządziliśmy” zwierzaki, przyszedł czas na spacer po bliższych i dalszych zakamarkach gospodarstwa. I tak trafiliśmy nad zarybiony staw. Dziadek nie mógł sobie darować że nie zabrał wędki bo to zapalony wędkarz. Nadrobimy następnym razem. Dalej czekał na nas drewniany plac zabaw, który jednak na tle rzeki, do której można wrzucać patyki i kamyki, dla Jaśka wydał się mało atrakcyjny. W następnej kolejności poszliśmy na łąki podziwiać niezwykle malowniczą okolicę. Później Jasiek zarządził powrót do „stada” bo stęsknił się za zaprzyjaźnionym kundlem – jak się wyraził.

Kiedy Jasiek zacieśniał więzy ze zwierzakami i dziewczynkami my zapragnęliśmy chwili relaksu na świeżym powietrzu, z kawką w ręku. Mimo że Panie obsługujące część gastronomiczną farmy miały sporo innej pracy nie odmówiły nam podania napojów, a do tego poczęstowały domowej roboty drożdżówką. Czegoż można było chcieć więcej… Powiedzieć chwilo trwaj…

Na zakończenie wizyty udaliśmy się do spiżarni zwanej sklepem farmerskim. Można w nim kupić mleko i sery kozie, pochodzącą z farmy wołowinę i wyroby takie jak: szynki, pasztety, kiełbasy. Wszystko świeże i pachnące. Ceny nieco wyższe niż w sklepach ale świadomość tego że prawdziwe, swojskie, od gospodarza bierze górę.

Po tak cudnym dniu nie chciało się wyjeżdżać. Jasiek nie protestował tylko dla tego że nie miał siły. Padł jak tylko wsiadł do samochodu.

Na pewno jeszcze wrócimy tam nie raz. Teraz wspominamy i uśmiechamy się do zdjęć, zajadając kanapki z szyneczką. Zdecydowanie Polecamy. Zarówno na weekendowy wyjazd jak i na imprezy okolicznościowe. Więcej informacji na http://www.vitalis.elblag.pl

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s