Zoo we Wrocławiu

O wizycie we Wrocławskim Zoo chciałam napisać już dawno, ale tworzenie materiału, gdy emocje już opadną jest jakieś takie bezduszne… Dlatego zabrałam się za to dziś, bo w ostatni weekend odświeżyliśmy sobie obraz jednego z ulubionych miejsc na mapie wrocławskich atrakcji dla dzieci. Niestety ceny mocno się zmieniły od naszej poprzedniej wizyty poza sezonem. Za dwa ulgowe i jeden normalny bilet zapłaciliśmy 100 zł. I nawet bezpłatnej mapki nie dostaliśmy w tej cenie L. Nie mniej jednak zwiedzanie kolejny raz sprawiło nam masę frajdy.

Tym razem pobyt zaczęliśmy od wodnej machiny, która w sezonie przyciąga dzieci jak magnes. Pompowanie wody, przelewanie, ustawianie śluz to dla dzieci mega frajda. Chyba na równi z mini zoo i karmieniem kóz, owiec i królików. Tam zeszło nam najwięcej czasu. Zachwyt wzbudziły w nas małpy zarówno te na otwartym wybiegu przebiegające bezpośrednio nad naszymi głowami jak i te w pawilonach. Oglądanie człekokształtnych w zamknięciu jest od niedawna ciekawsze za sprawą zamontowanych kamer, z których obraz wyświetlany jest na monitorach. Dzięki temu można dokładnie obserwować ich zachowania w stadzie.

Wrażenie robi też sporych rozmiarów wybieg dla niedźwiedzi z mini wodospadem i strumieniem. Przeszklony wybieg tygrysów sumatrzańskich to okazja dla dzieciaków by stanąć z tymi „kociakami” oko w oko. Nie może to jednak konkurować z wejściem do terenówki w stylu safari zaparkowanej na wybiegu dla lwów. Kolejka do tej atrakcji była nawet w zimie! Słowem sprostowania – wejście do jeepa jest całkowicie bezpieczne.

Najnowszą atrakcją wrocławskiego zoo jest Afrykarium. W przeciwieństwie do pawilonu zwanego Madagaskarem (który nas akurat rozczarował), to zapierające dech w piersiach miejsce z 18 metrowym tunelem podwodnym, z którego obserwować można m.in. rekiny, płaszczki i ogromne żółwie. Do kompleksu należą także potężne akwaria, w których pływają m.in. hipopotamy, pingwiny i foki. Emocje w czasie zwiedzania Afrykarium- bezcenne!

Podczas wizyty we wrocławskim zoo nie można także zapomnieć o odwiedzeniu surykatek, które przykują uwagę najmłodszych, znikając w jednym a wyskakując w drugim dołku podziemnego labiryntu. Uciechę sprawiły Jaśkowi także słonie, które na wybiegu popisywały się grą w piłkę nożną, za którą służyła opona.

Na zwiedzanie zoo trzeba przeznaczyć minimum 4 godziny choć daję sobie rękę uciąć że niezależnie od ilości czasu jaki w nim spędzimy, na koniec wizyty padnie sakramentalne „jeszcze nie!”. Na szczęście w sobotę i niedzielę o 19:00 (a w tygodniu o 18:00) z megafonów zapowiadane jest zamknięcie zoo i można bez brania winy na siebie spokojnie wyjść. Droga powrotna to już czysta przyjemność bo po dniu tak pełnym wrażeń bąbel zasypia wraz z zapięciem pasa w foteliku.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s