Karczma Warmińska Olsztyn

Uwielbiam miejsca, w których wszystko jest z jednej bajki. Potrawy, wystrój, muzyka, obsługa. Dlatego cieszę się że na naszym kulinarnym szlaku między Elblągiem a Olsztynem natrafiliśmy na Karczmę Warmińską.

Zachęciły nas do odwiedzenia tego miejsca piękne tablice kierunkowe z folklorystycznym akcentem. Zapowiadało się zatem regionalne jedzenie, którego bardzo chcieliśmy spróbować. Przynajmniej ja :). Cudny wystrój utwierdzał nas w przekonaniu że dobrze trafiliśmy. Gliniane naczynia, warkocze z papryki i czosnku, obrusy z koronką… Jak z minionej epoki. W tle oczywiście ludowa muzyka dodająca całości uroku.

Otwieramy kartę i… trudno się zdecydować bo wszystkiego chciałoby się spróbować. Ostatecznie wybieramy Gietrzwałdzką zalewajkę na soku z kapusty z mięsnymi kluseczkami i ziemniakami, gołąbki Kłobuka ze spyrką, dzyndzałki warmińskie, pierogi z jagodami i fileciki babuni z talarkami i marchewką z jabłkiem.

Dania dostajemy szybciutko i ciepłe. Zalewajka smakuje jak kapuśniak tyle że nie ma w niej kapusty jako takiej. Pyyyszna. Ziemniaczki podawane na osobnym talerzyku – to bardzo dobry pomysł gdyż zupa jest kwaśna a ziemniaczek lekko słodkawy – równoważy smak. Dzyndzołki warmińskie to małe pierożki nadziewane wołowiną i czosnkiem. W smaku bardzo dobre choć ciasto inne, niż to które znamy jako pierogowe.

Jasiu był nie pocieszony że nie można było zamówić frytek do kurczaczka ale i tak wszystko ładnie zjadł, po tym jak Pani kelnerka (ubrana w śliczny regionalny strój) wytłumaczyła mu że talarki to też frytki tylko na kuchni się pomylili i źle pokroili ziemniaczki.

No to pierwszy głód zaspokojony.

Na drugie rozdanie dostaliśmy pyszne gołąbki Kłobuka – czyli kapustę nadziewaną ziemniakami i skwarkami. Jadłam kiedyś podobne danie w Karczmie Lwowskiej we Wrocławiu i bardzo chciałam sobie przypomnieć ten smak. Na koniec pierożki z jagodami a właściwie z serem i jagodami. Mi smakowały ale mąż kręcił nosem na ser. Z jagodami to dla niego z jagodami. Całość popiliśmy kompotem i… stwierdziliśmy że teraz możemy iść „do pola”. Dania były bardzo smaczne ale dość ciężkie i sycące. Na co dzień trudna byłaby taka dieta przy pracy „siedzącej” ale żeby spróbować na pewno warto.

Żałujemy że pogoda nam nie dopisała bo przed karczmą znajduje się cudne patio niczym skansen. Sporo tam przedmiotów z minionych lat. Wrócimy tam jednak na pewno na warsztaty z pieczenia chleba i wyrabiania garnków.

Dziękujemy za miłą gościnę.

 

Reklamy

One response to “Karczma Warmińska Olsztyn

  1. Pingback: Warmiolandia Olsztyn | Mama z miasta·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s