Jak rozmawiać z psem?

IMGP9844

Patrzę dziś na moje dziecko, które biega z psem, trzymając wspólnie patyk. Jestem rozczulona bo pamiętam ile było we mnie obaw kiedy mając w domu psa dowiedziałam się że jestem w ciąży. Czy Zośka nie będzie zazdrosna, czy nie zrobi dziecku krzywdy, czy nie zarazi dziecka jakąś chorobą? Ale za nic nie brałam pod uwagę oddania psa.

Zośka trafiła do mnie mając 6 tygodni, anginę i masę pcheł. Na jej szczęście trafiła do mnie zanim zdążyłam przeczytać charakterystykę rasy foksterier… :). Od tamtej pory byłyśmy nierozłączne. Rozpieszczana jak dziecko. Stos zabawek, karmy dla niejadków itp. Gdy miała 5 lat w moim, a właściwie naszym życiu pojawił się mężczyzna, który pozbawił ją wielu przywilejów, a był nim mój mąż. Zośka dzielnie zniosła przenosiny z sypialni do kojca i godnie zaakceptowała nowy układ sił. Było to jednak naturalne bo działo się na terytorium wroga (czyli w mieszkaniu męża). Obawiałam się że z dzieckiem może nie być tak łatwo.

Ze sprawdzonych źródeł dowiedziałam się że w czasie kiedy będziemy jeszcze z dzieckiem w szpitalu maż powinien przynieść psu do powąchania pieluszkę. I tak też zrobiliśmy. Nie do końca jestem przekonana czy to coś jej dało „do myślenia” ale…

Kolejnym krokiem było wyprowadzenie psa z domu na czas naszego powrotu ze szpitala. Pies powinien wrócić kiedy my już będziemy w domu, żeby nie miał poczucia że dziecko wtargnęło na jego teren. Do tej wskazówki także się dostosowaliśmy – choć co do skuteczności też mam mieszane odczucia.

Trzeci etap był najważniejszy. Należało pozwolić psu dziecko obwąchać. I tu moja wielka uwaga. Niezależnie od tego jakie macie zaufanie do swojego psa – załóżcie mu na pierwsze spotkanie bliskiego stopnia z dzieckiem miękki kaganiec. Zośka kompletnie nie zrozumiała że w beciku jest dziecko (stąd moje powątpiewanie co do dwóch poprzednich kroków), myślała że to kolejna zabawka. Gdyby nie to że trzymaliśmy ją za szelki i bacznie obserwowaliśmy jestem pewna że chwyciłaby za becik żeby potarmosić. Nie w złych intencjach ale… Na kolejne bliskie spotkania zawsze zakładaliśmy jej miękki kaganiec. Kiedy podchodziła do Jaśka zawsze ją głaskaliśmy żeby nie czuła się zazdrosna. Z czasem kiedy zaczęła go traktować jak szczeniaka zdjęliśmy kaganiec. Jednak do czasu kiedy mały nie skończył dwóch lat nigdy ich nie zostawiliśmy samych w pokoju. Tak na wszelki wypadek.

Teraz stali się duetem idealnym, choć czasem zdarza się że Jasiek jej dokuczy. Gdy posunie się za daleko ona warknie albo delikatnie go uszczypnie i on tą granicę respektuje.  W zamian za dokazywanie pies dostaje od Jaśka smaczne kąski i może liczyć na wspólną zabawę.

Tak na koniec dodam że Jasiek nigdy nie zachorował na żadną chorobę odzwierzęcą, mimo że do sterylnych warunków było nam daleko. Obydwoje taplali się w błocie, przytulali i nikomu nic nie było. Jedyne o co dbaliśmy to żeby przed jedzeniem Jasiek umył ręce jeśli dotykał psa. Jestem szczęśliwa że taką piękną przyjaźń udało mi się zainicjować. Wam też tego życzę.

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s